Archives

Protoplasta ostatniego rodu władającego Malicami i Leszczkowem – Mateusz Pomorski

Kiedy w 1858 roku Mateusz Pomorski kupował od rodziny Konarskich Malice a chwilę później od Reklewskich Leszczków, pewnie nie przypuszczał, że do końca świetności tych majątków będzie władała nimi jego rodzina. Co prawda jak się okaże w drugiej części artykułu Pomorski nie zapisał ich swoim rodzonym dzieciom, ale nie zmienia to faktu, że odegrał kluczową rolę w kształtowaniu życia społecznego dużej części wsi z parafii malickiej. A jak kształtowało się jego bogate, żołnierskie życie przed okresem malickim? Zachęcam do zapoznania się z poniższym artykułem

Mateusz Jakub Pomorski herbu Trzy Gwiazdy – część pierwsza

spacer

Leszczków na Wielkanoc

Święta Wielkanocne. A zastanawialiście się jak to wyglądało na chwilę przed II Wojną Światową w Leszczkowie? Poniżej opisuje to Maria Gabriela Szymańska „Jagusia” zd. Mikucka, wnuczka Gabrieli i Stanisława Mikułowskich Pomorskich – mieszkańców leszczkowskiego dworu i właścicieli Leszczkowa. 

Zupełnie Inny nastrój panował w Święta Wielkanocne. Podobne były tylko przedświąteczne porządki i krzątanina kuchenna, efektem której był stół pięknie udekorowany uginający się pod najprzeróżniejszymi przysmakami, wśród których dominowały wspaniałe baby, sękacze, szynki, kiełbasy i inne wędliny. Po środku stołu stał duży biały baranek z cukru z czerwoną chorągiewką – symbol Zmartwychwstania Chrystusa. Ozdobę stołu poza zielonymi gałązkami bukszpanu stanowiły śliczne pisanki, dzieło naszej Helci (Heleny Starzyk, na którą mówiono Niunia, niani Jagusi – przypisek autora). Tak przygotowany stół czekał na księdza, który przyjeżdżał do nas dokonać uroczystego poświęcenia darów Bożych.

Przed dworem w Leszczkowie z malickimi księżmi

Pod domem zbierali się ludzie ze wsi i czworaków z koszyczkami lub talerzami pełnymi Świątecznego pożywienia przyniesionego do poświęcenia. My dzieci dostawaliśmy z okazji Świąt Wielkanocnych imitacje wszystkich świątecznych specjałów, wykonaną z marcepanu, cukru i innych słodkości. Stało to wszystko na małym stoliczku nakrytym pięknym białym papierowym obrusem. Nie zabrakło niczego co powinno znajdować się na stole wielkanocnym. Była więc imitacja małego pieczonego prosiaka, a także buteleczki z winem i wódką, a na honorowym miejscu stał mały baranek z czerwona chorągiewką. 

Nigdy później nie spotkałam się z taka zabawka dla dzieci. Wygląd tego całego stołu z całym nakryciem był tak estetyczny, że żal nam było zjadać te słodycze i przeważnie służyły nam do zabawy aż do następnej Wielkanocy, bo już później nie nadawały się do jedzenia. 

Powrót do Leszczkowa z kościoła w Malicach

Święta Wielkanocne przypominały zbliżającą się wiosnę, a czasem wypadały już podczas jej pełni. Niosły więc ze sobą inne dla nas radości. Pojawiały się pierwsze bazie nad stawami i pierwsze wiosenne kwiatki.

Przyjmijcie życzenia najcudowniejszych, spokojnych i rodzinnych Świąt! A może ktoś z Was ma również jakieś wspomnienia świąteczne z Leszczkowa? Może jakieś wyjątkowe tradycje, które kultywujecie? Chętnie napiszemy o nich w tym miejscu.

spacer

Cmentarz Choleryczny w Opatowie

Archiwalne już zdjęcia cmentarza cholerycznego w Opatowie, do którego wiodła wyrwa w murze (południowo zachodnia część cmentarza). Cmentarz (jego najstarsza część) został założony w 1831 roku. Odległy pierwotnie o kilkaset metrów od cmentarza głównego, już po kilkudziesięciu latach zaczyna rozbudowywać się w stronę muru cmentarza głównego. Kolejne nawroty epidemii w Opatowie występowały odpowiednio w 1837, 1850, 1857, 1872. Na cmentarzu cholerycznym byli chowani nie tylko umierający z powodu chorób zakaźnych, ale również lokalna biedota, ludzie z nizin społecznych.

Dość kompletny opis możemy znaleźć w artykule Pani Aleksandry Gadkowskiej znajdujący się pod poniższym adresem

http://gadkowski.pl/publikacja/historia-cmentarza-zwanego-cholerycznym-w-opatowie-cz-1/

spacer

Katarzyna Ujejska Wojnarowska Oświęcimówna z Kunowy – dziedziczka Leszczkowa

Dzisiaj historia wielowątkowa o zabarwieniu romantycznym i wyjątkowo dobrze udokumentowana. Czeka również na ciąg dalszy – może ktoś go zna?

właściciel Leszczkowa przed 1673 – Katarzyna Ujejska

Herb Drużyna bez krzyża

Herb Radwan                                      Herb Drużyna bez krzyża

Prawowitymi spadkobiercami Leszczkowa po Wojciechu Ujejskim byli jego żona Katarzyna Oświęcim z Kunowy Ujejska córka Floriana Oświęcima herbu Radwan i Reginy Śląskiej z Karlic wraz z jej i Wojciecha dziećmi – Stanisławem, Florianem, Adamem, Zofią i Marianną. Po śmierci Wojciecha Katarzyna wyszła za mąż za Wojciecha (lub Alberta) Wojnarowskiego. 

Katarzyna pochodziła z dość znanej rodziny Oświęcimów. Rodzina ta stała się głośna dzięki pozostawionemu przez jej brata Stanisława Diariuszowi opisującemu w sposób bardzo rzeczowy rodzinę jak również życie Stanisława. 

Drzewo rodziny Oświęcimów

 

Ojcem Katarzyny był Florian Oświęcim z Kunowy herbu Radwan (1574-1657), który odziedziczył w 1613 roku Potok i Turaszówkę gm Jedlicze. Ciekawostką jest, że praktycznie nigdy nie przebywał w Kunowey, wsi w pobliżu Jasła, od której pochodziło jego nazwisko. Rodzinną posiadłością stał się Potok, tak ukochane miejsce jego dzieci (w tym i Katarzyny). Florian w młodym wieku zajmował się najprawdopodobniej poezją (tak mówi jego napis nagrobny). Wraz z królem Zygmuntem III brał udział w wojnie inflandzkiej. Zamieszkał na wsi i wiódł spokojne życie, bez żadnych godności ani urządów ziemskich. Pochowany został w Kaplicy Oświęcimów w klasztorze Franciszkanów w Krośnie.

Floryan Oświęcim

Matką Katarzyny była Regina Śląska z Karlic. Najprawdopodobniej druga żona Floriana (nie ma pewności co do istnienia pierwszej żony, jedynie hipotezy). Zmarła przed 1624 rokiem. Podobizna jej znajduje się w Kaplicy Oświęcimów w Krośnie.

Regina Śląska Oświęcimowa

Najstarszym bratem Katarzyny był Stanisław urodzony ok. 1600 roku w Siedliskach-Bogusz koło Pilzna. W swoim ciekawym życiu był między innymi marszałkiem dworu hetmana Stanisława Koniecpolskiego, dworzaninem JKM Władysława IV Wazy, łowczym sanockim, dziedzicem majątku Oświęcimów. Brał udział w wielu wojnach m.in. z Rosjanami, Szwedami, Tatarami czy Kozakami. Był zaufanym posłem JKM jak również jego dwóch żon, wysyłanym w bardzo poufnych misjach poselskich. Najbardziej znany jest ze swojego pamiętnika, który dotrwał do czasów obecnych pod nazwą Diariusza. O Stanisławie i jego przyrodniej siostrze Annie powstała legenda opowiadająca o ich rzekomej, romantycznej miłości.

Stanisław Oświęcim, syn Floriana był posłem i doradcą na dworze króla Władysława IV. Florian miał też – z drugiego małżeństwa – najmłodszą córkę, Annę.

Anna była przepiękna i bardzo mądra. Mimo niespotykanej urody nie zamierzała wychodzić za mąż. Matce zwierzyła się nawet, że chce wstąpić do zakonu.

Pewnego razu król nakaz Stanisławowi odwiedzić ojca. Na początku czerwca dworzanin przyjechał do rodzinnego domu z prezentami kupowanymi w różnych krańcach świata. Przypadało akurat wtedy Boże Ciało i cała rodzina wybrała się wozem do Krosna. Stanisław chciał spotkać się też z Anną, której nie widział od dzieciństwa.

Na procesję Anna ubrała się w białą suknię i z rodziną stryja poszła do kościoła. Usiadła przy głównym ołtarzu, a gdy wszedł jej ojciec, matka i służba, zauważyła przy nich młodego mężczyznę. Nie rozpoznała w nim Stanisława, którego widziała bardzo dawno temu. Serce zabiło jej mocniej.

Po nabożeństwie cała rodzina jadła razem obiad. Anna dowiedziała się, że sprawcą jej zmieszania był Stanisław, przyrodni brat.

Następnej niedzieli Stanisław miał po nią przyjechać i zabrać do rodzinnego domu. Gdy nadszedł termin, mężczyzna poprosił ją o rozmowę na osobności. I wyznał jej miłość, której nigdy nie zapomni, mimo niesprzyjającego losu. Anna odpowiedziała Stanisławowi tym samym. Byli szczęśliwi i smutni zarazem.

Uznali, że tylko Bóg może im pomóc. A w jego imieniu – papież. Następnego dnia Stanisław ruszył zatem do Rzymu. Chciał prosić o zgodę na ślub z przyrodnią siostrą. On gnał co koń wyskoczy, a ona modliła się o błogosławieństwo.

Podróż trwała długo, ale zakończyła się sukcesem – papież pobłogosławił ich szczęściu. W tym czasie Anna słabła i modliła się każdego ranka w kościele w Krośnie.

Po audiencji Stanisław pędził co sił z powrotem do domu. Gdy dotarł wreszcie na miejsce, nie potrafił ukryć radości. Nie zauważył zatem od razu, że tłum zgromadzony wokół płacze. Początkowo nie rozumiał co się stało, ale po kilku chwilach rozpoznał w spoczywającej na katafalku dziewczynie właśnie Annę. Ukochana nie doczekała radosnej wieści z Rzymu. Stanisław nie potrafił znieść tej straty, pękło mu serce i dołączył do Anny.

Trumny Anny i Stanisława Oświęcimów

Pewnym jest natomiast, że po śmierci ukochanej siostry, Stanisław rozpoczął budowę rodowej kaplicy przy Kościele o.o. Franciszkanów w Krośnie. Kaplica powstawała w latach 1647-1648 jako dzieło wybitnego artysty włoskiego Wincentego Petroniego. Jako pierwsze, znalazły się w niej zwłoki Anny, jeszcze przed ukończeniem kaplicy. Trumna została umieszczona w krypcie w centralnym miejscu, gdzie dziesięć lat później będzie umieszczona również trumna Stanisława (zmarł w 1657 roku). 

Kaplica powstawała przy kościele, w miejscu gdzie natenczas znajdował się dom panny Farurejównej, znanej krośnieńskiej dewotki. W 1647 roku z Przemyśla Stanisław ściągnął architekta Petroniego, z lokalnymi kamiennikami uzgodnił szczegóły robienia fundamentów a marmury wybrał i sprowadził z Chęcin od Marcina marmurnika. Wracając z Chęcin zajechał do Klimontowa, gdzie zabrał ze sobą sztukatora Baptistę Falkoniego, pracującego nad zdobieniami miejscowego kościoła na zlecenie swojego mecenasa Jerzego Ossolińskiego. Pojechał z nim bezpośrednio do pobliskiego Leszczkowa, gdzie zamieszkiwała Katarzyna jego siostra wraz z jego szwagrem a swoim mężem Wojciechem Ujejskim. Przez kolejnych kilka dni w Leszczkowie wraz z Falkonim ustalają szczegóły związane ze zdobieniem kaplicy i uzgadniają termin rozpoczęcia prac na kolejną zimę. Leszczków zatem miał również swój wkład w budowę tego pięknego miejsca.

 

Stanisław Oświęcim

Kolejnym rodzonym bratem Katarzyny był Jan (ok.1610 -1675). Wiemy o nim, że w 1628 był studentem Akademii Krakowskiej a następnie podczaszym bielskim, sędzią grodzkim sanockim. Został pochowany u Jezuitów w Krośnie. Jego podobizna znajduje się w Kaplicy Oświęcimów.

Jan Oświęcim

Ostatnim z rodzeństwa pełnego, była siostra Apolonia, która od 1633 roku jest w zakonie Franciszkanek u św. Agnieszki w Krakowie. Niestety nie przetrwała do dzisiaj jej podobizna. 

Trzecią (lub drugą) żoną Floriana była Barbara Szamota (ok. 1600 – zm.1673), córka Stanisława Szamoty herbu Leliwa, która wyszła za Floriana około 1625 roku. Jej podobizna znajduje się w kaplicy Oświęcimów.

Barbara Szamota Oświęcimowa

Najbardziej znaną córką Barbary Oświęcimowej z Szamotów i Floriana Oświęcima była Anna (ok.1625 -1647). Przepięknej urody kobieta wg podania/legendy zakochana nieprzytomnie w swoim przyrodnim bracie Stanisławie. Zgodnie z legendą miała zaniemóc śmiertelnie z wrażenia po usłyszeniu wspaniałej dla niej i dla jej ukochanego wieści o dyspenzie wydanej przez Papieża umożliwiającej ich małżeństwo. Tym czasem prawda historyczna była nieco inna. W wieku lat przeszło 25, w grudniu 1646 śmiertelne zachorowała najprawdopodobniej na zapalenie płuc (dostała bardzo dużej gorączki). Zmarła 13 stycznia 1647 roku. Została pierwotnie pochowana w farze w Krośnie a docelowo w nowowybudowanej kaplicy Oświęcimów.

Anna Oświęcim

Do dnia dzisiejszego ich mityczna miłość znalazła swoje odzwierciedlenie w wielu utworach jak np. Anna i Stanisław Oświęcimowie Mieczysława Karłowicza 

Z Barbary i Floriana, oprócz Anny zrodziły się jeszcze Szymon, Izabella i Wojciech. Poniższy obraz znajdujący się również w kaplicy Oświęcimów w Krośnie jest zatytułowany Wskrzeszenie Piotrowina przez św. Stanisława. Na obrazie oprócz rzecz jasna głównych bohaterów możemy zauważyć praktycznie całą rodzinę Oświęcimów.

Wskrzeszenie Piotrowina

Katarzyna Ujejska wraz ze swoimi dziećmi została oskarżona w procesie przez Barbarę ze Szczepanowa wdowę po Aleksandrze Frezerze i skazana na karę banicji jako podlegający karze zaniedbania obowiązków urzędowych. Czy finalnie zostali pozbawieni w ten sposób dóbr leszczkowskich a tym samym dachu nad głową jeszcze nie wiadomo. Należy znaleźć ciąg dalszy sprawy sądowej, która poniższym dokumentem została oddalona do ponownego rozpatrzenia.

http://szukajwarchiwach.pl/35/16/0/3.3/232/skan/full/mIKpynNvm1NUuSw4B9oqYw

Źródła

http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/docmetadata?id=2126&from=&dirids=1&ver_id=2141&lp=23&QI=!5D74FF33C6E5184477F71D68E61C748C-2

http://dziedzictwo.ekai.pl/@@krosno_legenda_o_oswiecimach

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_O%C5%9Bwi%C4%99cim

http://www.genealogia.okiem.pl/forum/viewtopic.php?t=27556

spacer

ROK 1863

Dzisiaj wpadła mi w ręce mapa Królestwa Polskiego z 1863 roku. Pokazuje dość dokładnie m.in. tereny parafii Malice Kościelne. A co wtedy się tam działo?


Malicami i Leszczkowem włada Mateusz Pomorski herbu Trzy Gwiazdy, podpułkownik legionów Napoleona, powstaniec Listopadowy, świeży małżonek Weroniki z Markowskich, protoplasta późniejszych właścicieli obydwu majątków.


W parafii Malice Kościelne urodziło się 142 dzieci, 28 par zawarło sakrament małżeństwa, 91 osób dokonało żywota. To dopiero był przyrost naturalny, liczony w dziesiątkach procent!

Księga metrykalna


22 stycznia Wybuchło Powstanie Styczniowe przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Swoim zasięgiem objęło całe terytorium Królestwa Polskiego w tym i okolice Opatowa.


„Bitwa” Artura Grottgera z cyklu POLONIA

 25 listopada generał wojsk powstańczych Józef Hauke-Bosak wraz ze swymi oddziałami zaatakował garnizon wojsk rosyjskich stacjonujący w Opatowie. 180 rosyjskich żołnierzy nie było w stanie odeprzeć ataku rozentuzjazmowanych powstańców czego efektem było wyparcie ich z miasta. Powstańcy przejęli kasę powiatu a następnie wycofali się w kierunku Suchedniowa.


Parafią Malice Kościelne administruje Ksiądz Ignacy Dzisiewski, urodzony w 1819 roku w Staszowie z Filipa i Józefy Bieńkowskiej. W 1832 roku ukończył szkołę elementarną w Staszowie. Tuż po niej pracował w tamtejszej kancelarii rejenta i magistracie w Oleśnicy. W latach 1834-1837 uczęszczał do Szkoły Obwodowej w Sandomierzu. W 1839 ukończył Gimnazjum w Kielcach. Rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu. Święcenia Kapłańskie przyjął 30 lipca 1843 roku w Warszawie. Zaraz po nich został wikariuszem w parafii Wiązownica gdzie przebywał do 1847 roku. Następnie trafił jako wikariusz do Staszowa. 31 października 1847 objął probostwo w Malicach. Jak go opisują inni był cichy, łagodny, przykładny, lubiący naukę, oddający się malarstwu. W trakcie jego bytności w malicach przeprowadzał restaurację kościoła. Niestety bardzo drogą i nieudaną (został zatrudniony niesumienny majster z Sandomierza). W nowo wybudowanej kamiennej dzwonnicy popękały ściany pod ciężarem dwóch małych dzwonów. Organistówka została wybudowana z „płaczącego kamienia”, który trzyma wilgoć i jest niewskazany do budowy budynków mieszkalnych. Zaangażował się w ruch powstańczy. 25 marca 1864 ksiądz Ignacy został aresztowany przez władze carskie w związku z niezałożeniem szat liturgicznych podczas odczytywania w kościele aktu uwłaszczenia chłopów przez cara mimo sprzeciwu naczelnika wojennego. Trafił pod sąd wojenny jako przestępca polityczny. Przebywał w areszcie śledczym w Radomiu. Finalnie został wypuszczony na wolność i ukarany 50 rublami kontrybucji za to, że „jedynie z uporu nie włożył na siebie komży”. Niestety w areszcie nabawił się „choroby piersiowej” i w jej konsekwencji 11 grudnia 1866 roku zmarł na suchoty wciąż piastując funkcję proboszcza Malic.

Akt zgonu Księdza Ignacego Dzisiewskiego

Na starym cmentarzu w Malicach pochowany jest również jego brat, Jan, który zmarł w 1850 roku. Był on Kancelistą Rządu Guberialnego Warszawskiego, mieszkańcem Malic.

25 letni Jan Dzisiewski zmarł 29 Października 1850


Źródła:

http://www.parafiawiazownica.pl/duszpasterze

http://sbc.wbp.kielce.pl/dlibra/plain-content?id=11960

http://bc.radom.pl/dlibra/plain-content?id=1022

http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1296

http://www.pbc.rzeszow.pl/publication/6892

https://pl.wikipedia.org/wiki/1863

spacer

Wojenny Leszczków wraz z dworem okiem mieszkańców parafii Malice Kościelne

Dwór Mikułowskich Pomorskich w Leszczkowie

 

Leszczków – od 1939 do 1944r. dosyć spokojnie. W VIII 1944 przyszło wojsko rosyjskie. W czasie bojów 4 razy byli na zmianę Rosjanie i Niemcy. W końcu zostali Rosjanie. […] Po dwóch tygodniach walk ludność uciekła w okolice Chobrzan, Samborca i Koprzywnicy. […] Po powrocie były drogi i pola zaminowane. Z tego powodu dużo wypadków. […] Wszystkie zabudowania były spalone lub rozebrane. Z dworu ocalały pokoje i spichrz. Ze wsi częściowo budynki Gabriela Walasa, Ambrożego Szymczyka, Wincentego Statucha, Jana Stawiarza, Józefa Czernika, Stefana Patra, Jana Wróbla. 

UWAGA: Dwór Pomorskich w Leszczkowie był uprzemysłowiony: były stawy rybne i fabryczka rożnych przetworów warzywnych i owocowych. Robiono marynaty z gruszek, śliwek, czereśni. Suszono płatki kartoflane, pory, selery, kapusty. Wyrabiano wina owocowe. Warzyw i owoców dostarczał piękny dworski sad i okoliczne sady dworskie i chłopskie. Zatrudnionych było kilkadziesiąt osób. Wyroby rozchodziły się po kraju i za granicą. Wszystkie urządzenia zostały zniszczone. Hodowano też różne kwiaty doniczkowe wysyłane następnie do kwiaciarń.

 

spacer

Nowy cmentarz w Malicach Kościelnych w jesiennej odsłonie AD 2017

Co roku wspólnie z żoną odwiedzamy cmentarz w Malicach Kościenych. Co roku go fotografujemy uwieczniając zmiany. I jak co roku niezmiennie nas zachwyca. Niniejszy album jest zapowiedzią małego cyklu odtwarzającego historię osób pochowanych na tym cmentarzu. Najstarsze pochówki datowane są na rok 1869. Na cmentarzu oprócz nagrobków wielu lokalnych właścicieli dóbr możemy znaleźć chociażby grób Józefa Świeżyńskiego – Prezydenta Ministrów (obecnie nazywanego premierem rządu).

Tym razem autorką wszystkich fotografii jest Agnieszka Baran.

 

 

spacer

Warto czytać jeszcze raz! Czyli nowe informacje o starych „leszczkowskich znajomych”.

Na zakończenie lata, na rozpoczęcie roku szkolnego, na złą pogodę czy sam nie wiem dlaczego zacząłem po raz kolejny czytać stare kroniki opisujące kościół parafialny w Malicach Kościelnych. I choć już nieraz do nich sięgałem tym razem znowu znalazłem coś nowego. Od pewnego czasu staram się odtworzyć historię właścicieli majątku Leszczków.

Leszczków – właściciele dóbr cz.1

Udało mi się dotrzeć gdzieś w okolice odbywającej się w tym czasie Bitwy Pod Grunwaldem i informacji o Imbramie z Pleszewa i jego dwóch synach. Bardzo ciekawą historią na jaką trafiłem była historia o Stanisławie Domaracie, podsędku sandomierskim, dobrym znajomym Piotra Kochanowskiego (ojca znanego powszechnie Jana z Czarnolasu). Tym bardziej, że jako pierwszy, na którego natrafiłem mieszkał tu, na miejscu, w Leszczkowie. I już wtedy powinienem wyostrzyć swój zmysł poszukiwacza i szukać miejsca jego pochówku. Ale nie, zupełnie o tym nie pomyślałem. Do wczorajszego wieczora, kiedy to moim oczom ukazał się następujący fragment kronik księdza Jana Wiśniewskiego.Tadaaam!!! Czyżby to „mój” Domarat? Czyżby w materiale, który znam tak dobrze znajdowała się informacja, na którą do tej pory nie zwróciłem uwagi? No to idziemy za ciosem! Szukam kolejnych kronik. Tym razem przemówił do mnie ksiądz Gabryel Czerwiński wprost z 1886 roku. 

Jest też kamień, który kiedyś służył za nagrobek, albo przykrycie do grobu, na tym są wyryte cztery herby i w około literami łacińskiemi taki napis […]

i tu te same słowa, których wcześniej użył ksiądz Jan. Czyli jednak!!! Po pierwsze – potwierdziło się, że Stanisław Domarat był i żył. Po drugie czytamy, że był z Leszczkowa (skrót, który tu został użyty to Liesc). Po trzecie, skoro miał grób w kościele to znaczy, że musiał być to ktoś ważny. I na dodatek mamy datę pogrzebu Domarata, co oznacza, że do śmierci czyli 1553 żył w okolicy. To znowu się wpisuje w informacje, które już posiadałem i wcześniej opisałem. Szczęście mnie przepełniło. No to zaczynam czytać dalej i szukać już szczegółów. 

Ksiądz Czerwiński dodaje, że płyta nagrobna została „przełupana”. Jedna część została umieszczona w ołtarzu a druga stanowiła posadzkę w kruchcie większej czyli w głównym wejściu (przedsionku) do kościoła. Aby napis nie został zatarty postawiono na niej „szafę ze światłem”. No i jak. Jest tam do dzisiaj? A może znajduje się tak jak trochę później pisał ksiądz Wiśniewski w zakrystii? Aż mnie korci, żeby spróbować jej odszukać. Co na to Panie i Panowie z Leszczkowa, Malic? Podejmujemy wyzwanie? Może wciąż tam jest i czeka na dalszy ciąg tej historii?

Jak wiemy, osoby majętne, możnowładcy, rycerze i inni znamienici obywatele, dobrodzieje kościoła, znajdowali często ostateczny spoczynek wewnątrz kościoła. I tak w 1776 roku na polecenie Konsystorza Kieleckiego opróżniono grób, który znajdował się w kościele w Malicach a dokładnie w zakrystii. Pamiętając, że ówczesny kościół miał zakrystię od strony północnej (co pokazuje poniższy plan) może mówimy własnie o grobie Domarata?

Malice, plan kościoła

W grobie zostały znalezione szczątki dwóch osób. Po odprawieniu uroczystej mszy świętej, zostały one ponownie pochowane, tym razem na terenie cmentarza od strony południowej, w grobie ogólnym. W miejscu tym postawiono krzyż. Niestety już pod koniec XIX wieku nie było śladu krzyża i miejsce opisywane stało się anonimowe. Należy pamiętać, że cmentarz , o którym mówimy, to cmentarz przykościelny, gdyż w 1776 roku jeszcze parafianie korzystali z pochówku w bezpośrednim pobliżu kościoła.

No to jest zagwostka. Czy do dzisiaj pozostały ślady po opisywanych płytach? Czy jest szansa, że znajdują się w tych samych miejscach co opisują kronikarze? Wszak od tego momentu kościół przechodził burzliwe przemiany. Pożar, odbudowa tymczasowej kaplicy, budowa kościoła obecnego… Zapewne  były wykonane z nietrwałego piaskowca, ale przecież piaskowe płyty z tamtego okresu są wciąż widywane w rożnych miejscach. Jakie 4 herby były umieszczone na grobie Domarata? Drzymała? Oksza? A może jakieś inne? Może czas przyniesie odpowiedź i na te pytania.

spacer

Stary kościół parafialny w Malicach Kościelnych

Dzisiaj coś o parafii, do której należy Leszczków. Kto pamięta stary modrzewiowy kościół w Malicach Kościelnych?  To pytanie raczej retoryczne gdyż spalił się w 1944. Kościół ten był wiecznie remontowany, a ponieważ nigdy nie było funduszy na remont generalny, jak przedstawiają to kolejni jego administratorzy, uosabiał stan raczej lichy. Ponieważ Parafia Malicka należała do dużych, dość licznych, chciano zastąpić stary zniszczony kościół modrzewiowy nowym, murowanym. Podejmowano kilka prób. W 1886 ks.Czerwiński rozpoczął zbieranie funduszy na ten cel, które lokował „na procencie u włościan”. Kolejny proboszcz, który przejął parafię w 1905 roku dysponował już pokaźną sumą a że i jemu bardzo zależało na podjęciu tematu budowy, ulokował cała kwotę 1352 rubli na lokacie w Kasie Pożyczkowo-Oszczędnościowej w Klimontowie, dostając w zamian „Książkę Wkładową”. Staraniami jego w 1919 roku oszczędności wzrosły już do ponad 11 tys rubli. Niestety wojna, galopująca inflacja w okresie powojennym, doprowadziła do zrujnowania odłożonego już kapitału. W międzyczasie dwukrotnie zmieniała się waluta w Polsce. Miejsce rubla zajęła marka polska, by w 1924 roku Władysław Grabski reformując finanse państwa wprowadził złoty polski. Niestety z funduszy przeznaczonych na budowę nowej świątyni nie było już śladu. Po zamianie waluty z marki na złoty polski z pieniędzy pozostało tylko 2 grosze. I tak oto dynamiczne zmiany gospodarcze doprowadziły do zaprzepaszczenia starań już 2 pokoleń parafian. Ostatni remont przed zniszczeniem kościoła odbył się w trakcie II Wojny Światowej. Jak informuje proboszcz Władysław Osuch, który go przeprowadzał – generalny (lata 1940-1941). Niestety wyremontowana świątynia nie posłużyła na długo i tak jak pisałem na wstępie, w 1944 roku spłonęła po zaprószeniu ognia.

spacer

Kolejnym po Stanisławie Ujejskim właścicielem dóbr Leszczków był…

właściciel Leszczkowa w 1644 – Wojciech Ujejski herbu Drużyna z Rupniewa

Herb Drużyna bez krzyża

Herb Drużyna bez krzyża

Wojciech był synem lub bratem Stanisława. W roku 1644 pojął za żonę Katarzynę Oświęcim z Kunowy, córkę Floriana Oświęcima i Reginy Śląskiej z Karlic. Ze związku Wojciecha i Katarzyny urodziło się na pewno czworo lub pięcioro dzieci – Stanisław, Florian, Adam i Zofia Marianna (w niektórych źródłach opisywane jako dwie oddzielne osoby). Z przekazów jakie pozostawił po sobie brat Katarzyny Stanisław Oświęcim (1600-1657) marszałek dworu hetmana Stanisława Koniecpolskiego, dworzanin JKM, łowczy sanocki, w swoim Dyariuszu,  Wojciech z Katarzyną zamieszkiwali Leszczków i tu też wzięli w 1644 roku ślub.

 Najwyższą funkcją jaką pastował Wojciech to zastępca Starosty Grodzkiego Krakowskiego. Po jego śmierci Katarzyna wyszła ponownie za mąż. Jej wybrankiem był Wojciech (Albert) Woynarowski.

spacer