Monthly Archives: Wrzesień 2014

Mieciu

Starość, choroba, cierpienie… Niby nic nowego. Niby każdy z nas się z tymi sformułowaniami prędzej czy później zetknie. Widzimy jak są codziennie prezentowane w mediach. Widzimy mnóstwo starszych i cierpiących ludzi na ulicach. Szpitale, przytułki, hospicja. Wszyscy wiemy, że są. Część z nas je widziała i widziała cierpienie występujące w każdym kącie tych miejsc. Ale jeśli nie dotyczy to kogoś bliskiego, kogoś kogo nosimy głęboko w sercu, przechodzi jakoś obok nas. Każdy kto zajmuje się genealogią wielokrotnie czytał metryki zgonów, zgonów przodków, rodziny. Jest to tylko suchy przekaz, pozbawiony emocji, urzędowy. Człowiek stoi tu na drugim planie. Liczy się fakt a nie to kogo on dotyczy. A przecież Ci ludzie również cierpieli. Tak wielu ich umierało młodo. Dlaczego to do nas nie trafia? Odpowiedź jest chyba oczywista – nie braliśmy udziału w tych wydarzeniach. Nie przeżywaliśmy bezpośrednio cierpienia tych ludzi. Nie uczestniczyliśmy w chorobie. Nie byliśmy świadkami. Jest nam łatwiej.

Czy można wyleczyć starość? Czy można wyleczyć nieuleczalną chorobę? Nie… Ale można być. Trzymać bliską osobę za rękę. Patrzeć w jej mętne z bólu oczy. Towarzyszyć w ostatnich chwilach. Dbać aby nie cierpiała… tak bardzo… Co więcej? Chciało by się sprawić, żeby wróciły chwile sprzed lat. Chwile, które wciąż mamy przed oczami. Jak kalejdoskop, klatka po klatce, zdarzenie po zdarzeniu przewijają się w naszej głowie. Im bliższa osoba z tym większym nasileniem. Cierpimy razem z nią. Ale bądźmy, bądźmy dla niej. Dla Ciebie Wujku.

Mieciu 2011

spacer