Monthly Archives: Październik 2015

Już tylko wspomnienia…

Lato, wakacje, zabawa, spokój, żniwa, praca, zapach, radość, rodzina, wieś. To seria skojarzeń jakie przychodzą mi na myśl w momencie gdy wypowiadam słowo Leszczków. To miejsce, gdzie jako młody człowiek spędzałem każde wakacje. To miejsce pachnące suchym sianem, macierzanką i dziurawcem. To miejsce szalonych przygód, wzruszeń, zawodów. To miejsce, które bardzo głęboko zapadło w sercu. To miejsce przemijało przez lata. To miejsce przeminęło na zawsze…

Zdjęcia wykonane przez Agnieszkę Baran, moją żonę, 15 sierpnia 2013roku w Leszczkowie

spacer

Ojczyzna! Polszczyzna? czyli jak historię krakowskich kopców nie po polsku opowiadano

Piękna, pierwsza niedziela października. Aż grzech nie ruszyć gdzieś na spacer. Gdzie? Najlepiej w miejsce gdzie historia przenika przyrodą a przyroda historią. W miejsce, do odwiedzenia, którego natchnął mnie pan redaktor Konrad Myślik, podczas zeszłotygodniowego spotkania w Archiwum Narodowym w Krakowie. Na Kopiec Kościuszki!

Kraków z Kopca

Kraków z Kopca

Chwila przygotowań i już jesteśmy, wraz z moją drugą połową, w drodze. Ruszamy. Oryginalna zabudowa Salwatora przy ulicy św. Bronisławy, mieniące się kolorami jesieni okazałe kasztanowce przy Alei Waszyngtona. I jesteśmy! Wzgórze św. Bronisławy zdobyte. Mógłbym oczywiście pisać wiele o tym co można zobaczyć w okolicy Kopca. Mógłbym, ale już na samym początku to nie jego piękno i piękno C.K. Fortu przykuło moją uwagę. Otóż w Bastionie V można oglądnąć skądinąd bardzo ciekawą wystawę pt. „Kopce Krakowskie”.

I tak na początku możemy przeczytać o Kopcu Esterki. Ten mało znany kopiec znajdował się na terenie obecnego Łobzowa i wg legend był usypany na cześć Esterki, nieprzeciętnej urody żydówki, faworyty króla Kazimierza Wielkiego. Tym razem miałem więcej czasu by uważnie przeczytać całą tablicę. Moja Pani Profesor z liceum, polonistka, byłaby ze mnie dumna. Już na pierwszy rzut oka uderzały błędy. „Kunszt” sztuki edytorskiej, typograficznej, interpunkcyjnej i ortograficznej po prostu powalał. Nigdy nie byłem w tym zakresie nazbyt wymagający, ale to co ujrzały moje oczy nie było językiem polskim. W ten sposób artykuł, w którym miałem opisywać Kopce Kościuszki, Piłsudskiego, Wandy, Kraka, Esterki i inne zmienił się w wykład na temat dobrych zwyczajów językowych.

Fragment legendy o Kraku

Fragment legendy o Kraku

  • Spacje przed znakami interpunkcyjnymi

To jeden z podstawowych błędów przy amatorskim składzie tekstu. Błędem w tym przypadku jest zarówno stawianie podwójnej spacji pomiędzy wyrazami, jak też oddzielanie spacją znaku interpunkcyjnego i wyrazu znajdującego się bezpośrednio przed nim. Część edytorów tekstów wyłapuje tego typu nieprawidłowości i wskazuje jako błąd. Dokładniej można poczytać na ten temat w artykule znajdującym się TUTAJ.

  • Dywizy, pauzy i półpauzy

Możemy je pisać aż na trzy sposoby. 1) wyraz – wyraz 2) wyraz-wyraz 3) wyraz- wyraz Trzeci spośród wymienionych sposobów używamy niezwykle rzadko. Stosuje się go w wyrażeniach typu „dwu-, trzy- lub czteroliterowy”

  • Sieroty

Nie jest to co prawda błąd ortograficzny a bardziej typograficzny, ale tak czy inaczej pokazuje niechlujność piszącego. Polega na pozostawianiu na końcu wiersza samotnych spójników lub przyimków takich jak: i, a, o, u, w, z. Dopuszcza się stosowanie tego typu zapisu jedynie w zapisie w wąskich kolumnach (np. gazety).

  • Dzielenie wyrazów

Tu objawił się prawdziwy kunszt słowotwórczy tworzącego opisy na wystawie. O ile podział pomiędzy linijkami słowa ZOST-AŁA bolał bardzo, to gdy czytałem SZCZ-ĘŚLIWEGO wyłem z bólu. Takiego podziału mógł dokonać albo bezmyślny komputer albo bezmyślny człowiek. Tak czy inaczej człowiek powinien postawić „kropkę nad i” i wyłapać takie dziwolągi. Dla tych, którzy chcą zgłębić temat – zachęcam do przeczytania poniższy artykuł.

  • ….( ….) – a co to za twór?

No właśnie, co to za twór? Z pozoru wygląda na wielokropek. W języku polskim znak interpunkcyjny zwany wielokropkiem ma trzy kropki. Można go owszem używać w nawiasie, co symbolizuje pominięty fragment tekstu, najczęściej jakiegoś cytatu. Co jednak miał na myśli autor komentowanego tekstu? To chyba pozostanie w jego pokrętnej i nieodgadnionej logice.

  • NA WSKUTEK?

Tu przyznam się – zbaraniałem… (o ile w kontekście mojego nazwiska mogło się tak stać). Czytając tekst z taka ilością błędów sami zaczynamy błędy popełniać lub w najlepszym bądź razie nie zwracać na nie uwagi. NA SKUTEK, WSKUTEK ale nie NA WSKUTEK!!! Ufff i to udało mi się zauważyć. To już nie zwykły błąd typograficzny, to błąd językowy, rażący. Słownik Języka Polskiego tak to tłumaczy.

W pewnej chwili zauważyłem, że merytoryczna zawartość tekstu odeszła na dalszy plan. Zacząłem wyszukiwać błędy, którymi teksty były naszpikowane. Bardzo szkoda, bo opowieści o kopcach wciągały, były bardzo ciekawe. Ile wycieczek szkolnych przychodzi tu czytać na temat historii naszego miasta? Ile dzieci utwierdza się w przekonaniu, że zasady pisowni nie mają większego sensu lub co gorsza nie zauważa tych błędów, a podświadomie „zasady” takiej pisowni wchodzą im w krew? Czy chciałbym moim synom pokazać tą wystawę? Z pewnością NIE!

Światowid

Światowid

Światowid został dostrzeżony w pobliżu wsi Liczkowce (…) PRZEZ DZIECI PASĄCE SIĘ (…)

A ja mam nieodparte wrażenie, że to nie dzieci się pasły a stado GĘSI. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

Może tym razem niewiele na temat genealogii. Nie mogłem jednak tego nie zauważyć…

http://kopieckosciuszki.pl/

spacer