spacer

Mieciu

Starość, choroba, cierpienie… Niby nic nowego. Niby każdy z nas się z tymi sformułowaniami prędzej czy później zetknie. Widzimy jak są codziennie prezentowane w mediach. Widzimy mnóstwo starszych i cierpiących ludzi na ulicach. Szpitale, przytułki, hospicja. Wszyscy wiemy, że są. Część z nas je widziała i widziała cierpienie występujące w każdym kącie tych miejsc. Ale jeśli nie dotyczy to kogoś bliskiego, kogoś kogo nosimy głęboko w sercu, przechodzi jakoś obok nas. Każdy kto zajmuje się genealogią wielokrotnie czytał metryki zgonów, zgonów przodków, rodziny. Jest to tylko suchy przekaz, pozbawiony emocji, urzędowy. Człowiek stoi tu na drugim planie. Liczy się fakt a nie to kogo on dotyczy. A przecież Ci ludzie również cierpieli. Tak wielu ich umierało młodo. Dlaczego to do nas nie trafia? Odpowiedź jest chyba oczywista – nie braliśmy udziału w tych wydarzeniach. Nie przeżywaliśmy bezpośrednio cierpienia tych ludzi. Nie uczestniczyliśmy w chorobie. Nie byliśmy świadkami. Jest nam łatwiej.

Czy można wyleczyć starość? Czy można wyleczyć nieuleczalną chorobę? Nie… Ale można być. Trzymać bliską osobę za rękę. Patrzeć w jej mętne z bólu oczy. Towarzyszyć w ostatnich chwilach. Dbać aby nie cierpiała… tak bardzo… Co więcej? Chciało by się sprawić, żeby wróciły chwile sprzed lat. Chwile, które wciąż mamy przed oczami. Jak kalejdoskop, klatka po klatce, zdarzenie po zdarzeniu przewijają się w naszej głowie. Im bliższa osoba z tym większym nasileniem. Cierpimy razem z nią. Ale bądźmy, bądźmy dla niej. Dla Ciebie Wujku.

Mieciu 2011

spacer

Szelągowie – 1/4 mojej krwi

Dzisiaj opisałem krótkie podsumowanie odnośnie rodziny Szeląg. 1/4 mojej krwi to właśnie krew Szelągów. Podsumowanie dość krótkie ze względu na otwarty charakter tego bloga. Tą część rodziny udało mi się dość dogłębnie prześledzić. Oczywiście wiele wątków sprawia, że muszę dotrzeć do archiwów lokalnych w tym archiwów Koprzywnickich. Jak wszyscy zajmujący się genealogią wiedzą to przede wszystkim CZAS, którego nigdy nie jest pod dostatkiem. Do odwiedzenia ponownego wymagają również cmentarze w Goźlicach i Koprzywnicy, choć szukać będę grobów z XIX wieku w większości a jak wiemy jest ich już bardzo niewiele. Jeśli ktos jest zainteresowany nawiązaniem kontaktu ze mną w sprawie wspólnych poszukiwań – serdecznie zapraszam. Tym czasem serdecznie pozdrawiam całą rodzinę Szelągów i zapraszam do zapoznania się z opisem potomków Jana i Kunegundy Szeląg z Koprzywnicy.

spacer

Pierwszy artykuł gotowy – stary cmentarz w Malicach Kościelnych

I stało się – pierwszy artykuł gotowy. Zawiera on opis cmentarza tzw STAREGO w Malicach Kościelnych. Został wzbogacony w serię zdjęć z mojej wizyty na nim. Starałem się opisać oprócz jego krótkiej historii również zidentyfikowane nagrobki, jak się okazało całkiem ciekawych mieszkańców parafii. Pierwszy artykuł z serii cmentarzy z parafii rodzinnych – będą kolejne 🙂

Znajdziesz go tutaj

Aktualnie w opracowaniu z parafii Malice Kościelne:

  • Cmentarz Wojenny z I WŚ z Leszczkowa
  • 1 Cmentarz Malicki – przykościelny
  • Nowy Cmentarz Malicki
  •  cmentarze choleryczne z parafii Malice Kościelne
spacer

Powoli startujemy…

Pierwszy wpis na mojej stronie genealogicznej, stronie poświęconej genealogii rodzinnej. Historią szeroko pojętej rodziny zajmuję się od 2010 roku. Do tej arcyciekawej podróży w przeszłość zainspirował mnie osobisty szwagier (dziękuję Przemku), który kilka lat temu pokazał mi jak łatwo udało się mu zlokalizować ślad zaginionego podczas Pierwszej Wojny Światowej pradziadka naszych żon. Od tego czasu wiele się wydarzyło w moim genealogicznym życiu. Dotarłem osobiście do wielu żyjących jeszcze nestorów rodu, zrobiłem tysiące zdjęć, nagrałem dziesiątki godzin rozmów z najstarszymi, poznałem wielu kuzynów, wujków, wujków dziadków, nieskończoną ilość cudownych ludzi. Moje hobby przerodziło się w pasję, którą wciąż trwa. Chciałbym podzielić się nią z Wami. Pomóc znaleźć i swoje korzenie. Strona będzie kierowana zarówno do moich bliskich ale również do wszystkich tych, dla których miejsca odwiedzane przeze mnie są również bliskie, a historia tych miejsc jest jeszcze nieznana.

Poniżej zamieszczam najstarsze zdjęcie mojej rodziny. To jedyne, póki co mam nadzieję, na którym są moim pradziadowie Helena i Marcin wraz ze swoimi dziećmi, ich mężami i wnuczką 🙂 Zdjęcie dla mnie bardzo ważne i inspirujące. Jednoznacznie kojarzy mi się z nim motto mojej strony, słowa Alberta Einsteina

Śmierć nie jest kresem naszego istnienia – żyjemy w naszych dzieciach i następnych pokoleniach. Albowiem oni to dalej my, a nasze ciała to tylko zwiędłe liście na drzewie życia.

Rodzina Szeląg

spacer