Archives

ROK 1863

Dzisiaj wpadła mi w ręce mapa Królestwa Polskiego z 1863 roku. Pokazuje dość dokładnie m.in. tereny parafii Malice Kościelne. A co wtedy się tam działo?


Malicami i Leszczkowem włada Mateusz Pomorski herbu Trzy Gwiazdy, podpułkownik legionów Napoleona, powstaniec Listopadowy, świeży małżonek Weroniki z Markowskich, protoplasta późniejszych właścicieli obydwu majątków.


W parafii Malice Kościelne urodziło się 142 dzieci, 28 par zawarło sakrament małżeństwa, 91 osób dokonało żywota. To dopiero był przyrost naturalny, liczony w dziesiątkach procent!

Księga metrykalna


22 stycznia Wybuchło Powstanie Styczniowe przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Swoim zasięgiem objęło całe terytorium Królestwa Polskiego w tym i okolice Opatowa.


„Bitwa” Artura Grottgera z cyklu POLONIA

 25 listopada generał wojsk powstańczych Józef Hauke-Bosak wraz ze swymi oddziałami zaatakował garnizon wojsk rosyjskich stacjonujący w Opatowie. 180 rosyjskich żołnierzy nie było w stanie odeprzeć ataku rozentuzjazmowanych powstańców czego efektem było wyparcie ich z miasta. Powstańcy przejęli kasę powiatu a następnie wycofali się w kierunku Suchedniowa.


Parafią Malice Kościelne administruje Ksiądz Ignacy Dzisiewski, urodzony w 1819 roku w Staszowie z Filipa i Józefy Bieńkowskiej. W 1832 roku ukończył szkołę elementarną w Staszowie. Tuż po niej pracował w tamtejszej kancelarii rejenta i magistracie w Oleśnicy. W latach 1834-1837 uczęszczał do Szkoły Obwodowej w Sandomierzu. W 1839 ukończył Gimnazjum w Kielcach. Rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu. Święcenia Kapłańskie przyjął 30 lipca 1843 roku w Warszawie. Zaraz po nich został wikariuszem w parafii Wiązownica gdzie przebywał do 1847 roku. Następnie trafił jako wikariusz do Staszowa. 31 października 1847 objął probostwo w Malicach. Jak go opisują inni był cichy, łagodny, przykładny, lubiący naukę, oddający się malarstwu. W trakcie jego bytności w malicach przeprowadzał restaurację kościoła. Niestety bardzo drogą i nieudaną (został zatrudniony niesumienny majster z Sandomierza). W nowo wybudowanej kamiennej dzwonnicy popękały ściany pod ciężarem dwóch małych dzwonów. Organistówka została wybudowana z „płaczącego kamienia”, który trzyma wilgoć i jest niewskazany do budowy budynków mieszkalnych. Zaangażował się w ruch powstańczy. 25 marca 1864 ksiądz Ignacy został aresztowany przez władze carskie w związku z niezałożeniem szat liturgicznych podczas odczytywania w kościele aktu uwłaszczenia chłopów przez cara mimo sprzeciwu naczelnika wojennego. Trafił pod sąd wojenny jako przestępca polityczny. Przebywał w areszcie śledczym w Radomiu. Finalnie został wypuszczony na wolność i ukarany 50 rublami kontrybucji za to, że „jedynie z uporu nie włożył na siebie komży”. Niestety w areszcie nabawił się „choroby piersiowej” i w jej konsekwencji 11 grudnia 1866 roku zmarł na suchoty wciąż piastując funkcję proboszcza Malic.

Akt zgonu Księdza Ignacego Dzisiewskiego

Na starym cmentarzu w Malicach pochowany jest również jego brat, Jan, który zmarł w 1850 roku. Był on Kancelistą Rządu Guberialnego Warszawskiego, mieszkańcem Malic.

25 letni Jan Dzisiewski zmarł 29 Października 1850


Źródła:

http://www.parafiawiazownica.pl/duszpasterze

http://sbc.wbp.kielce.pl/dlibra/plain-content?id=11960

http://bc.radom.pl/dlibra/plain-content?id=1022

http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1296

http://www.pbc.rzeszow.pl/publication/6892

https://pl.wikipedia.org/wiki/1863

spacer

Nowy cmentarz w Malicach Kościelnych w jesiennej odsłonie AD 2017

Co roku wspólnie z żoną odwiedzamy cmentarz w Malicach Kościenych. Co roku go fotografujemy uwieczniając zmiany. I jak co roku niezmiennie nas zachwyca. Niniejszy album jest zapowiedzią małego cyklu odtwarzającego historię osób pochowanych na tym cmentarzu. Najstarsze pochówki datowane są na rok 1869. Na cmentarzu oprócz nagrobków wielu lokalnych właścicieli dóbr możemy znaleźć chociażby grób Józefa Świeżyńskiego – Prezydenta Ministrów (obecnie nazywanego premierem rządu).

Tym razem autorką wszystkich fotografii jest Agnieszka Baran.

 

 

spacer

Warto czytać jeszcze raz! Czyli nowe informacje o starych „leszczkowskich znajomych”.

Na zakończenie lata, na rozpoczęcie roku szkolnego, na złą pogodę czy sam nie wiem dlaczego zacząłem po raz kolejny czytać stare kroniki opisujące kościół parafialny w Malicach Kościelnych. I choć już nieraz do nich sięgałem tym razem znowu znalazłem coś nowego. Od pewnego czasu staram się odtworzyć historię właścicieli majątku Leszczków.

Leszczków – właściciele dóbr cz.1

Udało mi się dotrzeć gdzieś w okolice odbywającej się w tym czasie Bitwy Pod Grunwaldem i informacji o Imbramie z Pleszewa i jego dwóch synach. Bardzo ciekawą historią na jaką trafiłem była historia o Stanisławie Domaracie, podsędku sandomierskim, dobrym znajomym Piotra Kochanowskiego (ojca znanego powszechnie Jana z Czarnolasu). Tym bardziej, że jako pierwszy, na którego natrafiłem mieszkał tu, na miejscu, w Leszczkowie. I już wtedy powinienem wyostrzyć swój zmysł poszukiwacza i szukać miejsca jego pochówku. Ale nie, zupełnie o tym nie pomyślałem. Do wczorajszego wieczora, kiedy to moim oczom ukazał się następujący fragment kronik księdza Jana Wiśniewskiego.Tadaaam!!! Czyżby to „mój” Domarat? Czyżby w materiale, który znam tak dobrze znajdowała się informacja, na którą do tej pory nie zwróciłem uwagi? No to idziemy za ciosem! Szukam kolejnych kronik. Tym razem przemówił do mnie ksiądz Gabryel Czerwiński wprost z 1886 roku. 

Jest też kamień, który kiedyś służył za nagrobek, albo przykrycie do grobu, na tym są wyryte cztery herby i w około literami łacińskiemi taki napis […]

i tu te same słowa, których wcześniej użył ksiądz Jan. Czyli jednak!!! Po pierwsze – potwierdziło się, że Stanisław Domarat był i żył. Po drugie czytamy, że był z Leszczkowa (skrót, który tu został użyty to Liesc). Po trzecie, skoro miał grób w kościele to znaczy, że musiał być to ktoś ważny. I na dodatek mamy datę pogrzebu Domarata, co oznacza, że do śmierci czyli 1553 żył w okolicy. To znowu się wpisuje w informacje, które już posiadałem i wcześniej opisałem. Szczęście mnie przepełniło. No to zaczynam czytać dalej i szukać już szczegółów. 

Ksiądz Czerwiński dodaje, że płyta nagrobna została „przełupana”. Jedna część została umieszczona w ołtarzu a druga stanowiła posadzkę w kruchcie większej czyli w głównym wejściu (przedsionku) do kościoła. Aby napis nie został zatarty postawiono na niej „szafę ze światłem”. No i jak. Jest tam do dzisiaj? A może znajduje się tak jak trochę później pisał ksiądz Wiśniewski w zakrystii? Aż mnie korci, żeby spróbować jej odszukać. Co na to Panie i Panowie z Leszczkowa, Malic? Podejmujemy wyzwanie? Może wciąż tam jest i czeka na dalszy ciąg tej historii?

Jak wiemy, osoby majętne, możnowładcy, rycerze i inni znamienici obywatele, dobrodzieje kościoła, znajdowali często ostateczny spoczynek wewnątrz kościoła. I tak w 1776 roku na polecenie Konsystorza Kieleckiego opróżniono grób, który znajdował się w kościele w Malicach a dokładnie w zakrystii. Pamiętając, że ówczesny kościół miał zakrystię od strony północnej (co pokazuje poniższy plan) może mówimy własnie o grobie Domarata?

Malice, plan kościoła

W grobie zostały znalezione szczątki dwóch osób. Po odprawieniu uroczystej mszy świętej, zostały one ponownie pochowane, tym razem na terenie cmentarza od strony południowej, w grobie ogólnym. W miejscu tym postawiono krzyż. Niestety już pod koniec XIX wieku nie było śladu krzyża i miejsce opisywane stało się anonimowe. Należy pamiętać, że cmentarz , o którym mówimy, to cmentarz przykościelny, gdyż w 1776 roku jeszcze parafianie korzystali z pochówku w bezpośrednim pobliżu kościoła.

No to jest zagwostka. Czy do dzisiaj pozostały ślady po opisywanych płytach? Czy jest szansa, że znajdują się w tych samych miejscach co opisują kronikarze? Wszak od tego momentu kościół przechodził burzliwe przemiany. Pożar, odbudowa tymczasowej kaplicy, budowa kościoła obecnego… Zapewne  były wykonane z nietrwałego piaskowca, ale przecież piaskowe płyty z tamtego okresu są wciąż widywane w rożnych miejscach. Jakie 4 herby były umieszczone na grobie Domarata? Drzymała? Oksza? A może jakieś inne? Może czas przyniesie odpowiedź i na te pytania.

spacer

Stary kościół parafialny w Malicach Kościelnych

Dzisiaj coś o parafii, do której należy Leszczków. Kto pamięta stary modrzewiowy kościół w Malicach Kościelnych?  To pytanie raczej retoryczne gdyż spalił się w 1944. Kościół ten był wiecznie remontowany, a ponieważ nigdy nie było funduszy na remont generalny, jak przedstawiają to kolejni jego administratorzy, uosabiał stan raczej lichy. Ponieważ Parafia Malicka należała do dużych, dość licznych, chciano zastąpić stary zniszczony kościół modrzewiowy nowym, murowanym. Podejmowano kilka prób. W 1886 ks.Czerwiński rozpoczął zbieranie funduszy na ten cel, które lokował „na procencie u włościan”. Kolejny proboszcz, który przejął parafię w 1905 roku dysponował już pokaźną sumą a że i jemu bardzo zależało na podjęciu tematu budowy, ulokował cała kwotę 1352 rubli na lokacie w Kasie Pożyczkowo-Oszczędnościowej w Klimontowie, dostając w zamian „Książkę Wkładową”. Staraniami jego w 1919 roku oszczędności wzrosły już do ponad 11 tys rubli. Niestety wojna, galopująca inflacja w okresie powojennym, doprowadziła do zrujnowania odłożonego już kapitału. W międzyczasie dwukrotnie zmieniała się waluta w Polsce. Miejsce rubla zajęła marka polska, by w 1924 roku Władysław Grabski reformując finanse państwa wprowadził złoty polski. Niestety z funduszy przeznaczonych na budowę nowej świątyni nie było już śladu. Po zamianie waluty z marki na złoty polski z pieniędzy pozostało tylko 2 grosze. I tak oto dynamiczne zmiany gospodarcze doprowadziły do zaprzepaszczenia starań już 2 pokoleń parafian. Ostatni remont przed zniszczeniem kościoła odbył się w trakcie II Wojny Światowej. Jak informuje proboszcz Władysław Osuch, który go przeprowadzał – generalny (lata 1940-1941). Niestety wyremontowana świątynia nie posłużyła na długo i tak jak pisałem na wstępie, w 1944 roku spłonęła po zaprószeniu ognia.

spacer

Fabryka przetworów owocowych i warzywnych w Leszczkowie

Fabryka przetworów owocowych i warzywnych w LeszczkowieOprócz mieszkańców i badaczy lokalnej historii niewiele osób wie, że w Leszczkowie był ongiś dwór zamieszkiwany przez właścicieli tutejszych ziem. Czas zaciera ślady nie tylko w miejscu jego posadowienia, ale również w ludzkiej pamięci. Początkiem XX wieku Leszczków znajdował się w rękach rodziny Mikułowskich-Pomorskich. Stanisław, dziedzic majątku, gospodarował nim z wielkim rozmachem. W 1904 roku wybudował fabrykę, w której to przetwarzał płody leszczkowskiej ziemi wyrabiając z nich przetwory owocowo-warzywne. 

Początki przedsiębiorstwa nie były zbyt udane. Mikułowski-Pomorski nie posiadał ani stosownego do jego prowadzenia wykształcenia ani tym bardziej doświadczenia w branży. W związku z powyższym wynajął jeszcze w 1903 roku niejakiego Karela Sousedika, czeskiego „eksperta” od przetwórstwa owocowo-warzywnego, powierzając mu rolę dyrektora fabryki. Sousedek, osiedlił się początkowo sam w Leszczkowie a następnie ściągnął z Limanowej, mieszkających tam u rodziców żonę i syna. Nowy dyrektor to dość zagadkowa postać. Doświadczenie zdobywał jako piwowar w browarze swojego teścia, Albina Kollorosa w Skawinie a następnie już jako dyrektor w fabryce owoców przetworzonych w Trebenice w Czechach. Z niejasnych powodów stracił tam pracę i po kilku małych epizodach zawodowych został zatrudniony przez Mikułowskiego-Pomorskiego. Nie był to najszczęśliwszy zbieg okoliczności. Być może, gdyby dziedzic mocniej sprawdziłby referencje nowego dyrektora nie zdecydowałby się na jego zatrudnienie. Sousedik okazał się oszustem i w krótkim okresie czasu (1rok) doprowadził majątek do skraju bankructwa. Stało się zatem rzeczą jasną, że musi opuścić Leszczków i w 1905 roku przenosi sie do Warszawy. Jego syn Stanisław wspomina jednak lata dzieciństwa spędzone w Leszczkowie bardzo pozytywnie. Chodził tu do lipnickiej szkoły, o poznanych członkach rodziny Pomorskich wyrażał się bardzo pozytywnie. W książce opisującej m.in. czasy leszczkowskie jego życia („Svět ve kterém jsem žil”) inaczej jednak przedstawia powód nagłego opuszczenia majątku przez swoją rodzinę. Otóż uważa, że jego tato był zbyt ambitny, żeby pracować w niewielkiej fabryce na prowincji. Znalazł pracę w większej, na przedmieściach Warszawy i wówczas opuścił Leszczków. Decyzję miała rzekomo przyspieszyć nieobecność hrabiego Stanisława w majątku, spowodowana strachem przed zaciągnięciem go do wojska w związku z trwającą wojną rosyjsko-japońską.

Karel i Marie Sousedikowie

 

Ile w tym prawdy do końca nie wiadomo, pewnym jednak jest, że młody Mikułowski-Pomorski trafił do Brunszwika w Niemczech, gdzie postanowił zażyć nauki, tym razem w kierunku tego czym chciał się zajmować. W 1905 roku otrzymał tytuł technika konserw w szkole konserwowania a następnie zdobył dyplom technika mleczarstwa w szkole mleczarskiej. W 1906 roku ukończył też Szkołę Handlową dr Brahmera i rozpoczął pracę jako asystent w stacji doświadczalnej przemysłu konserwowego w Brunszwiku. W 1907 roku powrócił do kraju by tym razem już samodzielnie kontynuować rozwój podupadającej wówczas fabryki. 

Po powrocie hrabia Stanisław rozpoczął intensywnie gospodarzyć majątkiem. Wiedząc już znacznie więcej o zarządzaniu fabryką skupił się na jej rozwoju. Zatrudnienie znajdowało w niej w zależności od sezonu od 5 do nawet 30 osób. Mikułowski-Pomorski założył wielki sad, z którego owoców wytwarzane były soki, powidła, konfitury, kompoty. Owoce były też suszone. Zbierane i przetwarzane były również warzywa. Nasz bohater celował szczególnie w szparagach, groszku, fasoli i pomidorach. Ciekawym produktem, który aktualnie prawie nie występuje były suszone ziemniaki. Założył też hodowlę karpia powiększając wciąż ilość stawów hodowlanych aż do kilkunastu (ślady po tych działaniach są widoczne do dzisiaj) 

Stanisław w młodości studiował dwa kierunki w Rydze – medycynę a następnie maszynoznawstwo na politechnice. Nigdy studiów nie ukończył, ale dzięki bytności w tym mieście nawiązał szereg kontaktów, które umożliwiały mu później realizację kontraktów biznesowych. I tak z Rygi sprowadzał m.in. puszki w których umieszczał wytwarzane w fabryce przetwory. Opakowania szklane, w tym butelki, pochodziły natomiast aż z Paryża. Roczny obrót fabryki wynosił około 50tys rubli (w przeliczeniu na współczesne złotówki to ponad 1 mln złotych). O podobnej wartości był również kapitał zakładowy fabryki.

W 1909 roku Mikułowski-Pomorski wziął udział w organizowanej z wielkim rozmachem Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie. Wystawa ta była największą tego typu imprezą organizowaną na ziemiach polskich przed I Wojną Światową. Co prawda żadnej nagrody na niej nie zdobył, ale już nie lada wyróżnieniem dla jego fabryki była możliwość wystawienia się w Pawilonie Głównym, najbardziej reprezentacyjnym budynku wystawy, w którym  to wystawiali się najwięksi przedsiębiorcy branży przemysłowej z terenu Królestwa Polskiego i zagranicy.

Wystawa Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie – PAWILON GŁÓWNY

Jednym z ostatnich opisów fabryki na jaki można natrafić, jest opis wykonany przez samego Stanisława Mikułowskiego-Pomorskiego, który relacjonuje zniszczenia okolicy Leszczkowa po zakończeniu bitwy nad Opatówką 1-3 listopada 1914 roku. Budynki fabryki jak i całe zabudowania dworskie ucierpiały wówczas znacznie. Fabryka jednak została odbudowana i rozpoczęła działanie już po zakończeniu walk. Definitywnie zakończył jej historię pożar. Krótko po nim zmarł również hrabia Stanisław (1924) a majątek przeszedł w ręce jego żony.

Stanisław został pochowany na cmentarzu parafialnym w Malicach Kościelnych.

Nagrobek Stanisława Mikułowskiego-Pomorskiego w Malicach Koscielnych

 

spacer
spacer

Pierwszy artykuł gotowy – stary cmentarz w Malicach Kościelnych

I stało się – pierwszy artykuł gotowy. Zawiera on opis cmentarza tzw STAREGO w Malicach Kościelnych. Został wzbogacony w serię zdjęć z mojej wizyty na nim. Starałem się opisać oprócz jego krótkiej historii również zidentyfikowane nagrobki, jak się okazało całkiem ciekawych mieszkańców parafii. Pierwszy artykuł z serii cmentarzy z parafii rodzinnych – będą kolejne 🙂

Znajdziesz go tutaj

Aktualnie w opracowaniu z parafii Malice Kościelne:

  • Cmentarz Wojenny z I WŚ z Leszczkowa
  • 1 Cmentarz Malicki – przykościelny
  • Nowy Cmentarz Malicki
  •  cmentarze choleryczne z parafii Malice Kościelne
spacer